Dziś zapraszam do przeczytania i obejrzenia relacji z Antidotum Airshow Leszno 2026, czyli siódmej edycji tego wydarzenia. Każdy rok wiązał się z rozwojem tej imprezy, większą liczbą uczestników i rosnącą liczbą oglądających. Trzeba tu oddać organizatorom, że starają się bardzo, żeby z każdą edycją było coraz lepiej. Czy udało się i w tym roku? Antidotum Airshow Leszno 2026 to impreza, której organizatorzy w 2026 roku zostali postawieni przed bardzo trudnym sprawdzianem. Czy się to udało, poczytajcie dalej.
Oczekiwania i przygotowania
Antidotum to jedna z tych imprez, które na stałe wpisały się do mojego kalendarza. Nie zastanawiam się „czy”, tylko gdzie znajdę nocleg oraz kiedy kupić bilety. Ten rok miał być wyjątkowy. Po pierwsze przez to, że można było już w czwartek z płyty lotniska oglądać treningi, a po drugie, że udało mi się kupić bilety spotterskie na oba dni pokazowe. Oczekiwania i plany miałem wielkie. Chciałem spędzić jeden cały dzień po stronie dostępnej dla publiczności, a kolejny , również w całości w strefie spotterskiej zlokalizowanej po północnej stronie lotniska. Bardzo lubię to miejsce, bo samoloty latają tam znacznie bliżej. Poza tym tam fotografujemy ze słońcem. Oczami wyobraźni widziałem już te kadry wypełnione fajerwerkami na tle nocnego nieba, wykonane z obu stron pasa startowego. Spakowałem do tego celu oczywiście obiektyw szerokokątny oraz statyw. Jak zawsze zabrałem także wszelkie ubrania i akcesoria, które ochroniłyby mnie przed deszczem. Byłem przygotowany i pełen nadziei na fajny wyjazd i niesamowite fotografie.
Czwartek, czyli treningi
Możliwość obejrzenia z bliska treningów była strzałem w dziesiątkę. Pogoda dopisała, chmury o zachodzie słońca były niesamowite. Na tym pięknym tle mogliśmy zobaczyć między innymi Conair Turbo Firecat, który jak się później okazało, podczas właściwych pokazów ani razu nie wzniósł się w powietrze. Polatał także OV-10 Bronco. Zawsze fajnie się go ogląda jak „wywija”. Niestety tej konkretnej maszyny już nie zobaczymy w powietrzu, ale o tym za chwilę. To czwartkowe popołudnie uważam za bardzo udane fotograficznie. Dużo maszyn zaprezentowało swoje pokazy, a niebo wyglądało momentami wprost niesamowicie.
Piątek, czyli pierwsze zderzenie z rzeczywistością
Zaryzykowałbym twierdzenie, że ten właśnie piątek podczas Antidotum Airshow Leszno 2026 okazał się najbardziej nieszczęśliwym dniem w całej historii tej imprezy. Zaczęło się jeszcze przed otwarciem bram na lotnisko. Już od ludzi stojących w kolejce dowiedzieliśmy się czegoś bardzo niepokojącego. Podczas porannych treningów OV-10 Bronco, który miał wystąpić w ramach bloku „wietnamskiego”, miał przymusowe lądowanie bez podwozia. W efekcie uległ uszkodzeniom przewyższającym ekonomiczny sens jego naprawy. Na szczęście pilot wyszedł o własnych siłach. Jak się okazało już po pokazach, Bronco zostanie naprawiony do stanu, który pozwoli eksponować go na lotnisku w Lesznie.
Po przejściu kontroli bezpieczeństwa i znalezieniu się na terenie lotniska, udałem się prosto do miejsca, z którego autobus miał przewozić spotterów do strefy po drugiej stronie pasa startowego. Upał był już bardzo dokuczliwy, ale oczekiwanie nie dłużyło się specjalnie dzięki rozmowom ze znajomymi. Po około godzinie dostaliśmy informację, że jedziemy! Zapakowaliśmy się więc do zabytkowego Autosana, w którym niestety musieliśmy jeszcze trochę odczekać, zanim ruszyliśmy. Czuliśmy się jak rybki w rozgrzanej puszce. Po dotarciu na miejsce docelowe rozłożyliśmy krzesełka i rozpoczęliśmy oczekiwanie. Nasza radość jednak nie trwała dłużej niż jakieś 10 minut…
Zjawił się przedstawiciel organizatora i oznajmił, że nas w ogóle tu nie powinno być. No ale zaraz – kupiliśmy przecież nietanie bilety, ktoś nas tu przywiózł, a ochrona lotniska przepuściła autobus, to jak to tak? No ale chciał, nie chciał, musieliśmy wsiąść z powrotem do autobusu i wrócić do punktu startu. Sytuacja z pewnością bardzo niefajna i frustrująca dla fotografów, którzy kupowali droższe bilety właśnie po to, żeby móc się znaleźć w tej strefie. Z pewnością dla organizatorów nie była to łatwa i komfortowa sytuacja, a zamknięcie strefy wynikało z incydentu z OV-10 Bronco.
Piątek, bezlitosna pogoda
Chcąc, nie chcąc wszyscy spotterzy skumulowali się na jedynej dostępnej strefie po stronie publiczności. Było ciasno, ale dało się jakoś pofotografować. Pokazy zaczęły się z opóźnieniem, bo po godzinie 16:00. Od razu jednak pojawiła się informacja o nadchodzącym załamaniu pogody i potężnej burzy, która zbliżała się powoli od północnego zachodu. Spiker wyrażał nadzieję, że załamanie pogody minie nas bokiem. Prewencyjnie zajrzałem do aplikacji pogodowej, żeby sprawdzić jak to wygląda na radarach. Już wiedziałem, że to nas nie ominie, bo front ma szerokość kilkuset kilometrów. Spiker w trakcie pokazów kilkukrotnie ogłaszał, że pogoda się prawdopodobnie załamie, ale do prognozowanej godziny było jeszcze trochę czasu. Mimo to, nie czekając do ostatniej chwili, zrobiłem wraz ze znajomymi ewakuację z terenu lotniska. Przeżyłem burzę w Lesznie dwa lata wcześniej i wiem jak to może wyglądać. Nie chciałem przeżywać powtórki.
Dzięki wczesnemu opuszczeniu terenu pokazów wyjazd z parkingu zajął nam około 30 sekund, a przejazd przed miasto był płynny. Prognozowana burza spotkała nas po drodze do kwatery. Doświadczyliśmy pokazu możliwości natury. Bardzo silny wiatr, latające połamane gałęzie i liście oraz deszcz tak silny, że momentami trudno było jechać samochodem. Jak się dowiedzieliśmy z licznych zdjęć i filmików publikowanych w mediach społecznościowych, na lotnisku dział się armagedon. Fruwały nawet namioty, które ludzie próbowali unieruchomić własnym ciężarem. Widząc zdjęcia stanu terenu po przejściu nawałnicy wiedzieliśmy, że pod znakiem zapytania stoi sobotni dzień pokazów.
Sobota, czyli walka z czasem
Z informacji, jakich dowiedzieliśmy się z mediów społecznościowych, organizatorzy i wolontariusze ciężko walczyli, żeby lotnisko przywrócić do stanu używalności. Należą im się ogromne podziękowania, bo na szczęście udało się! Pokazy mogły się odbyć, choć prognozy znów nie napawały optymizmem. Informacje ze stanowiska IMGW obecnego na pokazach były jasne – koło 15:00 ma uderzyć jeszcze gorsza burza niż dzień wcześniej. Czy to w ogóle możliwe? Dlatego organizatorzy zdecydowali się już w południe rozpocząć prezentacje w locie. Chcieli, żeby publiczność mogła jak najwięcej zobaczyć przed nadejściem kolejnego armagedonu. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę, choć prognozowana burza nie przyszła o 15:00. Jej nadejście przeniesiono w prognozach na godziny późno-popołudniowe.
Wcześniej jednak mogliśmy podziwiać bardzo ciekawy program pokazów w powietrzu. Feler tej sytuacji był taki, że było potwornie gorąco, zdarzały się omdlenia i nawet udary słoneczne. Mnie na szczęście żadna z tych sytuacji nie dosięgła, ale po kilku godzinach byłem już po prostu bardzo zmęczony. Dlatego, gdy słońce przesłoniła ogromna ciemno-szara chmura, postanowiłem zrobić odwrót i udać się na kwaterę. Podobnie uczynili też moi znajomi. Wkrótce po naszym opuszczeniu terenu lotniska, organizatorzy przerwali pokazy. Jak się okazało, burza cudownie rozdzieliła się na dwie chmury, które przeszły bokiem. Pokazy mogły zostać dokończone i wyczekiwane przez wielu Grande Finale na Antidotum Airshow Leszno 2026 pełne pirotechniki i fajerwerków ucieszyło oczy oglądających. Mnie jednak w tym roku nie było to dane. Zdecydowałem się nie wracać na pokazy z kilku powodów. Po pierwsze – byłem już bardzo zmęczony i po drugie – droga powrotna zajęłaby mi co najmniej 45 minut, do tego parkowanie, przejście na teren pokazów. W efekcie niewiele bym zobaczył, a już by trzeba było wracać.
Podsumowując
Dla mnie Antidotum Airshow Leszno 2026 to mieszanka wielkich nadziei fotograficznych z frustracją i ogromnym zmęczeniem. Na pewno edycję 2026 zapamiętam na długo. Liczę, że za rok będzie już tylko lepiej. Wyjeżdżając z Leszna miałem poczucie, że nie zrobiłem tego co chciałem. Że nie udało się zrobić nic wyjątkowego. Tak mi się wydawało, gdyż starałem się nie zaglądać do wykonanych zdjęć jeszcze podczas pokazów. Na szczęście po zgraniu i przejrzeniu materiału okazało się, że jest całkiem nieźle, a za najlepszy dzień można uznać treningowy czwartek.
Śmigłowce















Odrzutowce


























































Śmiglaki














































































Zapraszam również do moich wpisów dotyczących poprzednich edycji Antidotum Leszno Airshow.