Są takie imprezy, na które nie jedzie się z wielkimi oczekiwaniami. Są po to, żeby podejść do tematu na luzie i bez spięć. Takim typem wydarzenia jest odbywający się już po raz 14-ty na lotnisku Aeroklubu Ziemi Piotrkowskiej Fly Fest 2026. Zapowiedzi nie były huczne, a uczestnicy w zasadzie co roku są ci sami. Mimo to, zajrzałem na jeden z dwóch dni pokazowych. Pogoda była… no właśnie, miałem napisać, że dobra, ale taka nie zupełnie. Było słoneczko, nie za gorąco, a po niebie płynęły urokliwe chmurki. Jedynym problemem był bardzo silny wiatr. Nie wyglądało na to, że przeszkadza on statkom latającym, natomiast dla mnie był uciążliwy. Przeszkadzał w utrzymaniu stabilnej pozycji, co zmniejszało szansę na ostre zdjęcia. No ale coś tam się jednak udało zrobić. Wracając do samej imprezy – to jedyne znane mi miejsce, gdzie można być jednocześnie na terenie lotniska i oglądać pokazy stojąc obok samochodu. Duża zaleta pod kątem logistycznym.
Co można było zobaczyć w powietrzu na Fly Fest 2026?
Całkiem sporo się działo. Widzowie obejrzeli prezentację Aeroklubu Ziemi Piotrkowskiej, samoloty Piper Cub i Carbon Cub, „Huey’a” z Heli Solutions, pokazy akrobacyjne na samolotach aż czterech różnych pilotów: Artura Kielaka, Marcina Pająka, Roberta Kowalika oraz Vari Gyula. Do tego nieśmiertelne i najbardziej spektakularne chyba latanie Retro Sky Team z ich symulacją ganianek i walk powietrznych. Nowością był występ formacji Team Niebergall na dwóch samolotach Marchetti SF-260. Pod koniec sobotniego dnia pokazów na niebie pojawił się także niezwykle wyczekiwany Lim-2 (Mig-15) z Fubar Aviation LTD. Oprócz tego zaprezentowały się dwa szybowce, a do zapowiadanego na koniec Dromadera niestety nie udało mi się doczekać. Zmęczenie dało o sobie znać, a i chęć wyjechania z terenu pokazów zanim pojawią się korki i zatory, nie była bez znaczenia. Zapraszam do obejrzenia jak wyglądało latanie na Fly Fest 2026.











































































