Tegoroczna edycja pokazów lotniczych Aviatická pouť 2025 w Pardubicach była już 33 w historii, ale dla mnie była to pierwsza impreza w tym miejscu. W końcu udało się do kalendarza w dniach 7-8.06 wpisać „Pardubice” i zrealizować ten wyjazd, oczywiście w doborowym towarzystwie innych fotografów awiacji.
Sama impreza bardzo fajnie zorganizowana, zdecydowanie bez napinki. Idąc od parkingu na terenie lotniska mijaliśmy liczne stoiska gastronomiczne, punkty z gadżetami i bogatą wystawę statyczną. Zresztą przemożną większość tych stojących samolotów w trakcie pokazów mogliśmy oglądać również w powietrzu. I to jest oczywiście sedno każdej imprezy tego typu – dynamiczne pokazy statków powietrznych. Aviatická pouť 2025 w Pardubicach skusiła mnie głównie możliwością zobaczenia samolotów z czasów pierwszej wojny światowej. Jak się okazało, można było zobaczyć w locie również nie mniej atrakcyjne nowsze perełki jak AVRO Anson, Hawker Hurricane czy sławna Dakota. Bogatą, choć wielokrotnie oglądaną reprezentację wystawił Red Bull. Siły zbrojne gospodarzy, czyli Republiki Czeskiej, pochwaliły się samolotami Gripen oraz Albatros. Było co oglądać, choć wiem, że nie każdego zadowolą pokazy o tak niskim poziomie hałasu.
Pogoda nas niestety nie rozpieszczała i można powiedzieć, że przez połowę czasu siąpił lub padał deszcz, a przez drugą było po prostu pochmurno. Światło nie dopisało niestety. Dlatego też po pierwszym dniu pokazów zdecydowaliśmy się wrócić do Polski. Prognozy na drugi dzień imprezy były podobne co na pierwszy, uznaliśmy więc, że spektakularnych zdjęć raczej nie uzyskamy. Mimo to należy uznać pokazy Aviatická pouť 2025 w Pardubicach za ciekawe i warte polecenia osobom lubującym się w maszynach z głębszej historii awiacji.







































































































Super foty Michał.
Dzięki Irku, nie jest to B2 ani Raptor, ale też fajne 😉
To fotografie, które mówią: samolot toż to marzenie człowieka o dotknięciu nieba. Zdjęcia zachwycają. One wzbudzają tęsknotę za horyzontem, za dźwiękiem silnika tuż przed oderwaniem się od ziemi, za chwilą zawieszoną w bezczasie.
P.S. Z niecierpliwością wyczekuję na galerię zdjęć Felis silvestris catus