Antidotum Airshow Leszno to impreza o krótkiej, acz intensywnej historii. Jak sama nazwa wskazuje, powstała jako remedium na czas pendemicznych ograniczeń w imprezach lotniczych. W tym roku odbyła się już trzeci rok z rzędu i naprawdę działo się dużo. Ja trafiłem do Leszna po raz pierwszy, ale już wiem że z pewnością nie będzie to ten ostatni.

Pokazy trwają przez 2 dni (w tym roku był to piątek i sobota) i poza detalami, dni te nie różnią się zbytnio organizacyjnie od siebie. Tłumy ludzi przyjeżdżają oczywiście po to, żeby zobaczyć różne fajne i rzadko oglądane maszyny latające. Jednak tym, co różni Antidotum Airshow Leszno od innych podobnych imprez są pokazy nocnej pirotechniki. Naprawdę robią wielkie wrażenie. Zapraszam do obejrzenia zdjęć z piątku 17.06.2022.

Śmigłowce

The Flying Bulls Aerobatic Team (4 x XtremeAir XA42)

Marek Choim Aerobatics

Grupa Akrobacyjna ŻELAZNY

Carbon Cub Łukasz Czepiela

Różnorodność samolotowa w powietrzu i na ziemi

Nocne

Kącik techniczny – panoramowanie i długie czasy naświetlania

Te pokazy były dla mnie ważne z punktu widzenia techniczno-warsztatowego. Był to pierwszy większy test zestawu Sony A7RIVa z podpiętym teleobiektywem Sony FE 200-600 w fotografii akcji. Tu szalenie istotne są trzy aspekty techniczne – prędkość autofokusa, umiejętność śledzenia celu w ostrości oraz prawidłowy wybór trybu pracy stabilizacji obrazu do charakteru zdjęć. Na wszystkich tych polach zestaw sprawdził sie bardzo dobrze. Aparat łapał szybko ostrość na obiekcie i nie gubił jej. Z kolei istotność wyboru trybu stabilizacji miała kolosalną wagę dla powodzenia całego fotografowania. Przytłaczająca większość maszyn (za wyjątkiem 3 odrzutowców oraz paralotniarzy) wyposażona była w śmigła. A jak wiadomo, śmigło będące w ruchu zdecydowanie źle prezentuje się w formie zamrożonej. Aby jednak uzyskać efekt rozmycia, wynikającego z ruchu obrotowego, należy fotografować przy dłuższych czasach naświetlania niż wynikałoby to z logiki i reguł. To z kolei powoduje, że nawet przy najlepszej stabilizacji tylko niektóre zdjęcia udaje się trafić „w punkt”. Szczególnie, że samolot/śmigłowiec w trakcie bycia fotografowanym porusza się i trzeba prowadzić aparat tak, żeby statek latający mieć cały czas w tym samym miejscu w wizjerze. Większość zdjęć z takiej sesji fotograficznej jest nieostrych i jest to całkowicie normalne. Im dłuższy czas naświetlania tym odsetek „odpadów” jest większy.

Wybór trybu stabilizacji

Prowadząc maszynę latającą w wizjerze ważny jest także wybór trybu stabilizacji. Współczesne teleobiektywy pozwalają na wybór pomiędzy przynajmniej dwoma – tradycyjnym do zdjęć obiektów nieruchomych oraz trybem panoramowania, gdzie tylko jedna z osi ruchu jest stabilizowana. Gdyby zastosować tryb tradycyjny, to podczas panoramowania sprzęt na siłę próbowałby skompensować ruch obiektywu i w efekcie każde zdjęcie byłoby poruszone. W trybie panoramowania aparat dba o stabilność obrazu „góra-dół”, a zadaniem fotografującego jest prowadzenie obiektu w wizjerze. Dlatego ten tryb powinniśmy wybrać przy tego typu zdjęciach.

Świętym Graalem fotografii maszyn wyposażonych w śmigło czy wirnik jest tzw. ich „zamknięcie”. Mówiąc prościej, na zdjęciu nie widzimy poruszających się łopat, a piękny i w miarę jednolity okrąg. To jednak wymaga bardzo dużej wprawy, ekstremalnie stabilnego ramienia i przede wszystkim wiedzy jaki czas trzeba w danej sytuacji zastosować. Śmigłowce zwykle potrzebują naświetlania rzędu 1/30 sekundy, choć są od tego wyjątki. Jest nim np. prezentowana wyżej Cobra, której wirnik dopiero przy czasie ok. 1/4s wyglądałby jak „płyta winylowa”. Przy samolotach można sobie pozwolić na trochę krótsze naświetlania. Tak czy siak, jak widzicie powyżej, ja nie zdecydowałem się na pójście po bandzie i zaryzykowanie niezrobienia żadnego ostrego zdjęcia kosztem potencjalnego uchwycenia „perełki”. Było w miarę bezpiecznie. Pewnie jak zdobędę więcej doświadczenia, to dojdę do punktu, kiedy podejmowanie takiego ryzyka będzie bardziej kuszące.

Kącik techniczny – pokazy pirotechniczne

Tu zaskoczenia raczej nie będzie. Tak jak i przy innych zdjęciach nocnych, najlepiej sprawdza mi się Samyang 14mm/2.8. To obiektyw manualny, a przy tak szerokim polu widzenia i ogniskowej, nie muszę martwić się o ustawianie ostrości. Polecam przy tej okazji mój wpis [ Hiperfokalna, czyli niech wszystko będzie ostre! ]. Zdjęcia wykonane są ze statywu przy czasach naświetlania od kilku do 30 sekund.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.