Kolejna impreza fotolotnicza za nami, czyli AirPower 2022 w austriackim Zeltweg. Organizatorzy chwalą się, że to największe tego typu wydarzenie w tym roku. Ponoć w ciągu dwóch dni na lotnisku i terenach przyległych powietrzne akrobacje oglądało 300.000 osób. Liczba imponująca i jednocześnie przerażająca. Na terenie lotniska doskonale było widać ten tłum. Zresztą nie tylko tam. Jeśli ktoś myślał, że da się dojechać na lotnisko na moment rozpoczęcia pokazu, to grubo się przeliczył. Jadąc w sobotę w alternatywne miejsce fotografowania (dla uzyskania kadrów odmiennych od tych z „publiki”) mijaliśmy setki samochodów stojących w jednym wielkim korku. Wiele osób nie miało szansy dotrzeć na miejsce. Cóż, nie da się ukryć, że specyfika lokalizacji ma kluczowy wpływ na taki obrót sprawy. Jak wiadomo, każdą wąską doliną górską prowadzi zwykle jedna droga. Gdy taką drogą chce się przedostać jednocześnie wiele osób, to powstaje duży problem. Jest jednak jedno bardzo proste rozwiązanie. Wystarczy odpowiednio wcześnie wybrać się w drogę, żeby zdążyć przed innymi. Tego typu imprezy jak AirPower 2022 wykluczają zarówno długi sen, jak i odpowiednią dozę wypoczynku/spokoju.

Samoloty na tle gór

Większość typowych pokazów lotniczych odbywa się w terenie równinnym. Oznacza to, że samoloty i śmigłowce oglądamy zawsze na tle nieba. Niebieskiego lub zachmurzonego, ale zawsze tylko nieba. AirPower 2022, dzięki lokalizacji na lotnisku otoczonym Alpami, daje unikatową możliwość fotografowania statków powietrznych na tle gór. A skoro góry, to i zmienna pogoda. A to właśnie tego typu warunki pozwalają na zrobienie zdjęć wyjątkowych. Pod tym względem lepiej jest chyba tylko w Axalp, ale to zupełnie inna bajka.

Co można było zobaczyć?

Trochę tego było, bo program był bardzo napięty. Najbardziej widoczne były samoloty i śmigłowce z The Flying Bulls z charakterystycznym czerwonym bykiem na kadłubach. Praktycznie cała „stajnia” Red Bulla stawiła się na pokazach. Dużą reprezentacje stanowiły samoloty i śmigłowce organizatora AirPower 2022, czyli austriackiego wojska. Oprócz bardziej i mniej znanych zespołów i solistów z Europy, największą ciekawostką był pokaz w locie repliki odrzutowego Messerschmitta ME-262 Schwalbe. Ale to nie wszystko. Widzowie wstrzymali oddech, gdy na niebie pojawił się ogromny, amerykański bombowiec strategiczny B-52. Mimo, że tylko przeleciał w osi pasa, warto było to wszystko zobaczyć.

Wnioski na przyszłość

Po pierwszym dniu fotografowania odczuwałem lekkie rozczarowanie. Pogoda była ładna i słoneczna, a przez to w powietrzu było za mało wilgoci, żeby na samolotach „działa się magia”. Kolejny dzień nie poprawił wrażenia, bo jego poranną część (kiedy tej wilgoci w powietrzu jeszcze trochę było) spędziliśmy w korku próbując dostać się na alternatywne miejsce poza lotniskiem. Gdy jednak zgrałem zdjęcia do komputera, to okazało się, że są one całkiem fajne. Nie dość, że sfotografowałem nowe samoloty, to jeszcze te już widziane udało się pokazać w innych ujęciach niż do tej pory. Czego chcieć więcej? No może mogło być więcej iryzacji, oderwań i worteksów… ale przecież kolejna edycja już w 2025 roku. Będzie co poprawiać 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.